AUTOR: KATARZYNA DROGA
TYTUŁ: GOSPODA POD BOCIANEM
ROK WYDANIA: 2018
Literatura obyczajowa to taki rodzaj książek, po które
rzadko sięgam. Tym razem, zachęcona przez portal www.czytampierwszy.pl, sięgnęłam po „Gospodę
pod bocianem” autorstwa Katarzyny Droga.
Muszę przyznać, że książka sama w sobie jest naprawdę
barwna, bogato opisana. Autorka w sposób subtelny i przemyślany łączy zawiłe wątki
rodziny Bogoszów, ich historię, jak i losy obecne. Trzeba przyzna, że styl
pisarski Katarzyny Droga jest bogaty, słownictwo różnorodne, a wyobrażeniowe
opisy wydarzeń przenoszą czytelnika w świat Bogoszów.
„Naiwnym jest każdy, kto sądzi, że można przejść przez
życie bez wstrząsów, wzlotów i upadków, że zależy to od cech osobniczych
jednostki, czasów, w których przyszło jej żyć, jest dziełem przypadku albo
kwestią nagrody lub kary Bożej. Nic podobnego. Tak w przypadku człowieka
poczciwego, jak i niespokojnego, nadchodzi czas klęski i wichury, czas budowy,
spokoju, znów trzęsienia ziemi i tak dalej. Na pytanie, czemu tak bywa i jak
się to zwykle kończy – nikt nie zna odpowiedzi.” (Gospoda pod bocianem, K.
Droga)
Jak w każdej sadze rodzinnej, tak i w „Gospodzie pod
bocianem” wydarzenia są dynamiczne, czas płynie bardzo szybko, także trzeba
czytać uważnie, aby nadążyć za losami rodziny – w końcu „losy rodzin są ja
drzewa o rozwichrzonych gałęziach, splatają się ze sobą na wiele sposobów…” (Gospoda
pod bocianem, K. Droga). Ta powieść to jedna wielka się miłości, zawodów, wzlotów
i upadków, przyjaźni i nienawiści, fascynacji i pogardy.
Akcja książki toczy się z jednej strony w czasach II wojny
światowej, kiedy to Teodora Bogosz otwiera Gospodę pod Bocianem, która ma
stanowi gniazdo rodzinne Bogoszów, z drugiej strony mamy do czynienia z
bohaterami współczesnymi, którzy za pomocą wspomnień, fotografii i kart historii
odkrywają swoje korzenie i rodzinne tajemnice. Tutaj pojawia się największy –
jak dla mnie minus książki – mianowicie mimo trudnych czasów, których toczy się powieść, autorka nie rozwodzi
się na trudami życia w okresie międzywojennym
– tak jak by Gospoda po bocianem była po za wojną i wydarzeniami. Mamy tylko
ogólny zarys, jakieś echo szumiące w oddali, a cała groza wojny omija
bohaterów, a tym samym czytelnika. Po co zatem wracać do czasów II wojny
światowej jeżeli omija się jej grozę, strajki, protesty, realizm czasów
komunistycznych?
Jak wspomniałam na początku – nie jestem fanem tego
typu literatury i mimo brwności opisów, zawiłej historii i wspaniale opisanych
losów rodziny Bogoszów – „Gospoda pod bocianem” nie jest lekturą, która na
długo zapadnie mi w pamięć. Zdecydowanie jest to ten rodzaj literatury, który
trzeba kochać. Mnie osobiście pewne wątki nudziły, akacja mimo, że dynamiczna
wydała mi się wątła – nie to o w kryminałach i thrillerach, które kocham. Brakowało
mi dreszczyku emocji, które dostarcza tajemnicze śledztwo lub krwawe
morderstwo. Moja ostateczna ocena to 5/10 – w końcu nie można dyskredytować typu
literatury, którego się nie lubi, dla fanów obyczajówek jednak mógłby być to
naprawdę dobra pozycja.

Komentarze
Prześlij komentarz